Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
174 posty 472 komentarze

kokos26

kokos26 - „Drzewo wolności trzeba podlewać krwią patriotów i tyranów”

Kumpel „Mnietka” w portkach z lampasami

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Takich miernych, ale wiernych „szoferów” Janickich mamy w państwie Tuska na różnych kierowniczych stanowiskach pod dostatkiem...

 Zwykłym zjadaczom chleba, czyli i mnie wydaje się, że aby zostać generałem i przywdziać spodnie z lampasami należałoby na początku ukończyć jakąś renomowaną uczelnię wojskową. Później trzeba mozolnie i latami piąć się po kolejnych szczeblach kariery, a i to przecież nie wystarczy. 

Nie ma takiej zależności, według której każdy zdyscyplinowany oficer u schyłku swej kariery mógł być pewien generalskich wężyków na czapce i pagonach. Trzeba jeszcze czegoś więcej. Ciągłe doszkalanie się, studia na akademii sztabu generalnego, wybitne zdolności dowódcze i strategiczne. Czasem nawet i to może się okazać za mało.

Tak powinno być, ale zdarzają się generałowie, którzy nie ukończyli żadnych uczelni czy szkół wojskowych, a mimo to w oszałamiającym tempie uzyskali generalskie szlify. Podam przykłady dwóch generałów brygady, na których łatwo można się domyśleć, kto lub co musiało stać za tak błyskawicznymi ścieżkami awansu.

 Pierwszym z nich był generał brygady Piotr Jaroszewicz, późniejszy wieloletni premier w PRL, zamordowany w 1992 roku w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach.

Ten absolwent liceum ogólnokształcącego i skromny nauczyciel przedwojennych szkół powszechnych w Michałówce, Pilawie i Borowiu w powiecie garwolińskim musiał się czymś bardzo zasłużyć sowietom skoro generałem brygady [po ukończeniu kursu oficerów polityczno-wychowawczych (politruków)] został zaledwie po dwudziestu ośmiu miesiącach od wstąpienia do Pierwszego Polskiego Korpusu Sił Zbrojnych w ZSRR.

Nawet człowiek Kremla, Jaruzelski vel agent „Wolski”, mógł mu pozazdrościć błyskawicznej wojskowej, a później politycznej kariery.

Drugim generałem brygady, o którym chcę napisać jest Marian Janicki, obecny szef Biura Ochrony Rządu.

Ten człowiek bez żadnego przygotowania wojskowego, ukończenia jakiejś wojskowej uczelni czy szkoły zaczynał w 1988 roku, jako kierowca kolumny transportowej w BOR, a w 1990 roku był szoferem kandydata na prezydenta, Lecha Wałęsy oraz kumplem „Mnietka” Wachowskiego.

Z wnioskiem o awans generalski dla Janickiego w 2005 roku wystąpił do ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, ówczesny szef MSWiA, Ryszard Kalisz.

W 2005 roku po wyborczym zwycięstwie PiS, szybko generała „fachowca” przeniesiono do rezerwy kadrowej, lecz niestety za Tuska nasz przebojowy szofer-generał powrócił.

Jaki los powinien spotkać człowieka, który w dużej mierze odpowiada za brak profesjonalnego zabezpieczenia wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego na uroczystościach w Katyniu 10 kwietnie 2010 roku?

No cóż, gdyby dysponował on honorem już nie tylko przedwojennego generała, ale zwykłego ówczesnego oficera czy podoficera to po prostu strzeliłby sobie w to kwietniowe przedpołudnie prosto w łeb.

 Jeżeli by tego nie uczynił to wyrzucono by go ze służby na zbity pysk i wsadzono za kratki, a jego zwierzchnika, ministra Jerzego Millera zamiast czynić szefem komisji wyjaśniającej przyczyny katastrofy smoleńskiej, czyli sędzią we własnej sprawie, należałoby, co najmniej zdymisjonować i postawić przed Trybunałem Stanu.

Wizyta Baracka Obamy w Polsce uzmysłowiła nam już całkiem namacalnie, w jakim państwie żyjemy.

Widzieliśmy jak dbano o bezpieczeństwo prezydenta USA. Bez przerwy słyszeliśmy, jak to amerykańskie służby opanowują Okęcie łącznie z wieżą kierowania lotami. Słyszeliśmy o snajperach na dachach i drobiazgowym sprawdzaniu trasy przejazdów. Media epatowały nas tym jak to setki agentów sprawdza kratki ściekowe i kanały.

A kto był przez te wiodące media proszony o fachowe komentarze?

 Ano nasz szofer w portkach z lampasami, który nie sprawdził nawet jak wygląda, buda ruska zwana wieżą kontroli lotów w Smoleńsku. Mało tego, on nie widział potrzeby sprawdzenia czy ktoś tam w ogóle siedzi, ilu ich jest, jakie mają urządzenia i czy chociaż są trzeźwi. Nikt nie sprawdził lotniska, a Prezydent mojego kraju leżał godzinami na jakieś ruskiej płachcie rozłożonej na smoleńskim błocie jak za przeproszeniem bezpański pies.

I to ten człowiek w ubiegłym tygodniu zapewniał z ekranów telewizorów, że nasze służby nie mają się, czego wstydzić w porównaniu z amerykańskim Secret Service. 

Oto kilka medialnych komunikatów szofera w portkach z lampasami i wytartym czołem:

- Kilkaset osób przygotowuje się na wizytę Baracka Obamy w Polsce, już od kilku tygodni współpracujemy z Secret Service - powiedział w TVN 24 gen. Marian Janicki. – Mamy do siebie wzajemne zaufanie, wszystko jest przygotowane - dodał szef BOR, zapytany o przygotowania do wizyty prezydenta USA w Polsce.

- Nie chcę tego komentować, bo to dotyczy moich kolegów. Myślę jednak, że to w Polsce nie będzie miało miejsca – odpowiedział Janicki zapytany o wczorajszą wpadkę podczas wizyty Obamy w Irlandii (związaną z jednym z samochodów ze świty prezydenta USA), i o to, czy taka wpadka może powtórzyć się w Polsce.

- Mamy wszystko zapięte na ostatni guzik, nie tylko z kolegami z Secret Service, ale i z policją i innymi służbami. Czekamy na pana prezydenta – zadeklarował szef BOR

A może tak wielka akcja United States Secret Service to nie były tylko rutynowe działania, ale właśnie czynności spowodowane brakiem zaufania do kraju gdzie za bezpieczeństwo vipów odpowiada człowiek, który po tragicznej śmierci Prezydenta Polski i 95 członków dellegacji, nadal z nieznanych i niezrozumiałych dla normalnych ludzi powodów pozostaje dowódcą BOR?

Cofnijmy się do zeszłorocznego pogrzebu śp. generała Gągora na Cmentarzu Powązkowskim i do wypowiedzi jednego z oficerów NATO, który widząc zgromadzoną tam generalicję i oficjeli skomentował:

„Macie szczęście, że mimo waszego większego zaangażowania w Afganistanie niż hiszpańskie, nie zainteresowali się wami dotąd terroryści, bo moglibyście stracić na tym cmentarzu resztę generałów oraz ministra obrony i szefa BBN”.

Powiedzmy sobie w końcu szczerze i bez ogródek. Dzisiejsza Polska pod rządami Tuska to żadne demokratyczne państwo prawa, z którego powinniśmy być dumni, a najzwyklejsza republika bananowa gdzie karty rozdaje obca agentura i różne antypolskie lobby.

Takich miernych, ale wiernych „szoferów” Janickich mamy w państwie Tuska na różnych kierowniczych stanowiskach pod dostatkiem. Prowadzą oni na dno polskiego Titanica w rytm medialnej wesołej i znieczulającej muzyki odgrywanej przez orkiestry z Czerskiej i Wiertniczej

Czy zdążymy się ocknąć na czas?

Artykuł opublikowany w Warszawskiej Gazecie (22/2011)

KOMENTARZE

  • @Autor
    Konfrontacja przedsięwzieć podejmowanych przez, ogólnie mówiąc, ochronę prezydenta USA (przed i w czasie jego wizyty w Polsce), z tym co demonstrowały odpowiedzialne za ochronę najwyższych władz III RP służby (nie tylko BOR) przez ostatnie lata jest porażająca. Dobitnie obnażyła się niekompetencja w okresie poprzedzającym katastrofę smoleńską. Tyle, że w mojej opini pan Janicki nie jest głównym winowajcom. Ktoś znając jego ścieżkę kariery zawodowej doprowadził go do takiego odpowiedzialnego stanowiska, a awansując na wysoki stopień utwierdził go w przekonaniu, że jest najlepszym, ... i oto skutki. Czy to odosobniony przypadek? Absolutnie nie, kompetencje to dzisiaj mało znaczący argument do kariery zawodowej.
    Tak jednak kiedyś nie było . Jako przykład mogę podać fakt zabezpieczenia wizyty papieża Jana Pawła II na Litwę, Łotwę i do Estonii w 1994 r. Administracja Watykanu zwróciła sie z prośbą do polskiego rządu o pomoc w organizacji wizyty. Odmówił minister ON, odmówił szef BOR. Otrzymałem, jako dowódca Nadwislańskich Jednostek Wojskowych, pytanie: Czy NJW nie chciały by zająć się tą sprawą? Chodziło o zabezpieczenie transportu lotniczego Ojca Świętego i jego otoczenia. Do wizyty było niespełna cztery miesiące, a sytuacja w wizytowanych państwach, mówiąc oględnie, trudna. Po kilku rozmowach, w tym zapewnieniu pomocy ze strony MSZ oraz nuncjusza papieskiego abp. Kowalczyka zameldowałem gotowość do wykonania zadania. Cały okres przygotowań, rekonesans, obloty tras, sprawdzanie lądowisk, tras dojazdu, miejsc żywienia i odpoczynku pozwolił wypracować bezpieczny wariant naszego działania. Uwagi i wszelkie postulaty kierowano bezpośrednio do abp. Kowalczyka, ambasadorów RP i miejscowych szefów służb. Przyjmowano je bez zastrzezeń. Wreszcie przygotowanie techniczne eskadry śmigłowców, w tym specjalnym doposażeniu papieskiego "Sokoła". Dużą pomoc okazał dyrektor i fachowcy ze Świdnika. Siedem dni przed wizytą wyruszył transport kołowy z pełną logistyką , z paliwem dla śmiglowców i samochodów, żywnością, wodą do picia i namiotami oraz żołnierzami ochrony. Sześć dni później wylecia eskadra siedmiu śmigłowców z pełnym zabezpieczeniem nawigacji, łaczności i zabezpieczenia miejsc startów i lądowań. Po 10 dniowym pobycie zagranicą nasza misja zakończyła się. Ojciec Święty Jan Pawel II na zakończenie podziekował za "współpracę", był bardzo rad, że podróżował polskim "Sokołem" z polskimi pilotami. Od 1996 roku rozpoczęto proces likwidacji NJW.
  • @Marek Toczek
    Nie mam wątpliwości, że są w Polsce fachowcy potrafiący sprostać takich zadaniom. Ciekawi mnie tylko ten mechanizm promowania ludzi miernych.

    Ciekawy jestem również jak ci prawdziwi generałowie z odpowiednim wojskowym wykształceniem i przygotowaniem patrzą na takiego naturszczyka, który po kilku latach zostaje generałem?

    Przecież w każdym cywilizowanym kraju szef służb ochrony po śmierci prezydenta jego kraju podałby się do dymisji nawet gdyby nie wykazano ewidentnych zaniedbań.
    Tu gołym okiem każdy laik widzi nieudolność BOR podczas organizacji uroczystości z 10 kwietnia. A może to był kolejny pokaz lekceważenia głowy państwa, tak promowany przez media i rządzących? Tym bardziej pogrąża to generała -szofera.

    Pozdrawiam

    pozdrawiam
  • @kokos26
    "Ten człowiek bez żadnego przygotowania wojskowego, ukończenia jakiejś wojskowej uczelni czy szkoły zaczynał w 1988 roku, jako kierowca..."
    być może specjalistyczne szkolenie nie znajduje się w oficjalnych aktach... do dobrej organizacji miejsca pracy trzeba mieć talent i kompetencje do dobrej i nagradzanej dezorganizacji również... w szczególności trzeba mieć gwarancje nietykalności... ale ta gwarancja u nas to norma niejako w oficjalnych strukturach nibypaństwa. Pozdrawiam.
  • @kokos26
    Jeszcze do niedawna w Polsce stopień generała kojarzony był z wysoką funkcją w Siłach Zbrojnych RP, od kilku lat już niestety nie. BOR nie jest jednostką wojskową, służbę pełnią tam funkcjonariusze a nie żołnierze. Tylko w Policji, przy podobnych dystynkcjach utrzymano tradycyjne nazewnictwo stopni. W innych służbach państwowych i samorządowych, na wysokich stanowiskach widzimy funkcjonariuszy w mundurach do złudzenia przypominających dystynkcje wojskowe. Osoby te mianują sie generałami, choć nie ma to nic wspólnego z wojskiem. Zupełnie nie adekwatny jest także poziom kompetencji. To po prostu inny zawód. Nie było by tu może problemu gdyby zechcieli ci panowie do stopnia dodawać nazwę służby, np. generał straży granicznej (straży więziennej, BOR, ochotniczej strazy pożarnej, straży miejskiej i kilku innych). Takie praktyki maja miejsce za przyzwoleniem określonych przełożonych i niestety bierności ministra ON nie dostrzegającego nadużycia i obnizania prestiżu stopnia w społeczeństwie. W środowisku wojskowych takie praktyki nie są dobrze odbierane, ale w masie innych ważniejszych problemów przestało to już kogokolwiek dziwić. Dla porządku dodam, że całą akcją zabezpieczenia przewozu Ojca Świętego Jana Pawla II na Litwie, Łotwie i w Estoni kierował podpułkownik. Pozdrowienia.
  • @kokos26
    Ten gostek odegrał nieoceniona rolę w katastrofie smoleńskiej.
    Po prostu nie przeszkadzał!

    pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY

więcej